• Wpisów:4
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 21:20
  • Licznik odwiedzin:2 132 / 2019 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Cz. II

Najważniejsze jest to co znajduje się w psychice. Można być lekko grubszym, ale np pewnym siebie. Najważniejsze jest aby skupić się na określonych zaletach i je eksponować.
Ważne jest też dobre nastawienie, które stara się zapewnić Milcia.
Otóż polecam zająć sobie cały jutrzejszy wieczór dla siebie. Zajmujemy się najdrobniejszymi szczegółami.

* oczywiście standardowa depilacja

* na twarz w takiej kolejności peeling usuwający martwy naskórek (po nim lepiej wchłaniają maseczki i kremy), serum nawilżające, maseczkę nawilżającą. Osobiście mogę polecić zestaw z algami z Mariona. Buźka naprawdę była odpowiednio odżywiona. Po jakimś czasie, kiedy skóra jest strasznie wysuszona można krem, ale to już delikatna sprawa, żeby po tym wszystkim nie zapchać sobie porów, a z nimi to już indywidualna sprawa.

* gorąca kąpiel w np. nawilżającym olejku, ulubionym płynie do kąpieli. Połóż się i o niczym nie myśl, relax.

* Peeling. W tym momencie wolałabym się skupić np. na większości dobrze znanym, kawowym. Zrobienie go w wannie mogłoby być ciut niekomfortowe. Ale naprawdę polecam. Fusy z kawy wetrzeć w ciało. Zapach nieziemski, a efekty dużo lepsze niż po kupnych.

* Po gorącej kąpieli trzeba zapewnić skórze odpowiednie nawilżenie. Ja używam najczęściej oliwek, pięknie pachną i cudownie natłuszczają. Ale przy regularnym stosowaniu balsamy też dadzą radę.

* Odżywka na rzęsy. Oczywiście z olejku rycynowego opisanego kilka postów wcześniej.
*Włosy. Najlepiej umyć je delikatnym szamponem (skład i swoje hity postaram się omówić później)
Bardzo ważnym elementem jest odżywka. Ja stawiam na maseczki do włosów, ewentualnie odżywki do spłukiwania. Bez spłukiwania przy totalnym lenistwie.

* Paznokcie. Wystarczy trochę podpiłować, usunąć skórki, pomalować na soczysty kolor i od razu humor lepszy
*co do twarzy przed peelingiem można użyć plasterków na wągry (ja mam z Mariona) lub papkę z żelatyny własnoręcznie przygotowaną.

Kilka podpunktów zebranych z mojego życia. To jest mój sposób na poprawienie samopoczucia.
A Wy jak sobie radzicie?

Pozdrawiam,
Susurri
 

 
Sposób na chandrę

Eks dodał kolejne zdjęcie ze swoją nową dziewczyną, zawaliłam matmę, przyjaciółka nie ma czasu, a waga stoi w miejscu. Wydaje nam się, że to koniec świata? Można temu zaradzić. Sama jeszcze niedawno nie umiałam zawładnąć nad moim życiem. Skupiałam się tylko na negatywnych stronach i potęgowałam swój żal. Nie warto szlochać w poduszkę, tylko spiąć poślady i zacząć działać, bo za dużo życia nam przepadnie! A jak to mówią minuta smutku, to zmarnowane 60 sekund szczęścia.

Zacznę od dobrej organizacji i podniesienia się na duchu od strony psychicznej
1. Dobre zorganizowanie i planowanie dnia
Mamy do zrobienia milion rzeczy i ciągle brak czasu. U mnie codzienność, zwłaszcza kiedy licealni nauczyciele nie znają litości. Lubię robić sobie plan dnia. Niby banalne, a naprawdę pomaga. Wypisuję na kartce wszystkie rzeczy, które muszę zrobić i przypisuję im dany czas. I co? Wieczorem wszystko gotowe.
2. Kiedy wydaje Ci się, że jesteś bezużyteczna, staraj się za wszelką cenę dać światu coś od siebie. Mogą to być mega błahostki. Pomóż babci przy obiedzie, wyrzuć śmieci, uśmiechnij się do kogoś na ulicy, odwiedź schronisko (wiele zwierząt pragnie choć godziny zabawy). To są takie małe rzeczy, ale naprawdę pomagają uświadomić sobie, że zajmujemy jakieś miejsce w społeczeństwie i możemy coś dla niego robić.
3. Wypisz sobie na kartce co umiesz robić, co w Tobie jest ładnego.
Np. Rodzice zawsze mnie chwalą, że nikt nie umie wypielęgnować naszego psa jak ja, co z tego, że nie ogarniam fizyki skoro jestem dobra z matmy? Mam ładne oczy.
Zróbcie taką listę i w przypadku gorszego dnia przeczytajcie kilka razy. Od razu lżej się zrobi.
4. Sama często tak robię, ale przygnębiającym i smutnym piosenkom mówimy nie! Też je lubię, ale gdy zbiera się na płacz nie pomagajmy mu. Lepiej włączyć optymistyczne reggae albo energiczny rock
5. Stało się coś przykrego, więc za wszelką cenę musimy zająć się czymś, aby bezpośrednio nie myśleć o tym. Odkurzanie dywanów, ulubiona komedia, książka, zabawa z psem będą odpowiednie.
6. Gorąca herbata, mięta lub pokrzywa (którą oczywiście wkrótce opiszę)
7. Kiedy już myślę, że gorzej być nie może myślę o ludziach w szpitalach, na ulicach, dzieciach w domach dziecka, psach w schroniskach. Brzmi bardzo poetycko, ale naprawdę przykro mi że niektórych spotyka taki los. Wtedy mimo wszystko dziękuję za to, że mi TYLKO jest zwyczajnie smutno.
  • awatar Gość: Adored the images, i really like the among %image_title%, perfect. my website - http://journal-cinema.org/
  • awatar Gość: @gość: ah i nikt mi nie odpowiada
  • awatar Gość: a jak i to nie pomaga ??/ co wtedyy ???
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Odchudzanie odchudzaniem, ale na coś słodkiego czasami przyjdzie ochota. Myślę, że lepiej już zjeść kawałek ciasta marchewkowego niż wepchnąć batona.

*CIASTO MARCHEWKOWE*

1,5 szklanki mąki typ 2000
2 łyżki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cynamonu
odrobina soli
pół szklanki oleju
3 jajka
300g drobno startej marchwi
0,5 szklanki soku najlepiej jabłkowego
cukier waniliowy, 0,5 paczki
rodzynki

Jajka i cukier razem ubić, powoli dodawać mąkę oraz proszek do pieczenia. Do masy dodać sok, olej i cynamon. Wrzucić startą marchewkę ciągle mieszając.
Masę wylać na blaszkę wysmarowaną odrobiną tłuszczu i posypaną bułką tartą. Piec około godziny w temp. 180 stopni.

W internecie znalazłam, że jedna porcja to ok. 125kcal, więc jak widać tragedii nie ma.


Bon appetit!
  • awatar Gość: piekłam je kiedyś, niby z marchewką, ale te pół szklanki oleju.... och to tyle kcal
  • awatar jutrogrzeczna: wytrwałości kochana i wbijaj ;3
  • awatar jutrogrzeczna: @Ricein: ja też .; *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›